Przejdź do treści Przejdź do menu

W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie w ramach naszej strony internetowej korzystamy z plików cookies. Pliki cookies umożliwiają nam zapewnienie prawidłowego działania naszej strony internetowej oraz realizację jej funkcji.

Wykorzystywane w celu zapewnienia prawidłowego działania serwisu internetowego. Dzięki tym plikom nasz serwis internetowy jest wyświetlany prawidłowo oraz możesz z niego korzystać w bezpieczny sposób. Te pliki cookies są zawsze aktywne, chyba że zmodyfikujesz ustawienia swojej przeglądarki internetowej, co jednak może skutkować nieprawidłowym wyświetlaniem serwisu internetowego.

Ornak, Oscypek i Odrobina Kultury: Relacja z podboju Zakopanego!

09-02-2026 8:32

Gdyby ktoś rano zapytał nas, czy warto wstawać na pociąg Kolei Śląskich „Ornak”, odpowiedzielibyśmy gromkim: „Jasne, że tak!” (choć niektórzy odpowiedzieli tylko niewyraźnym mruknięciem spod kaptura). Jako dumni, młodzi członkowie Szkolnego Koła Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, czuliśmy wręcz metafizyczne przyciąganie w stronę stolicy Tatr. Bo przecież prawdziwy turysta z PTT nie samym chlebem żyje, a potrzebę odwiedzenia Muzeum Tatrzańskiego wyssaliśmy z... beskidzkim mlekiem!

Mimo że pogoda postanowiła przetestować wodoodporność naszych kurtek (i cierpliwość fryzur), nastroje były iście „wysokogórskie”. Przemaszerowaliśmy przez Równię Krupową z gracją kozic, a Krupówki powitały nas swoim klasycznym gwarem.

W Muzeum Tatrzańskim nastąpiła chwila prawdy. Zamiast szukać darmowego Wi-Fi, z wypiekami na twarzach chłonęliśmy prelekcję o historii turystyki. Dowiedzieliśmy się, że pierwsi turyści w Tatrach nie mieli butów z membraną, a i tak dawali radę! Poznaliśmy zakopiańskie tradycje i zwyczaje, które są tak barwne i niesamowite. Tuż obok rzuciliśmy okiem na Zespół Szkół Budowlanych (słynne technikum budowlane) – ta architektura sprawiła, że nawet najwięksi fani Minecrafta poczuli respekt do tradycyjnej ciesielki.

Po dawce kultury przyszedł czas na dawkę kalorii. Pyszny obiadek na Krupówkach w naszym ulubionym barze Mlecznym zniknął szybciej niż śnieg w marcu. Syci i zadowoleni, ruszyliśmy spacerem w stronę dworca, po drodze uprawiając „architektoniczny spotting” i podziwiając styl zakopiański.

A powrót? To była prawdziwa integracyjna petarda! Pociąg do Bielska-Białej stał się areną gier, śmiechów i rozmów, które sprawiły, że droga minęła nam szybciej niż zjazd z Szyndzielni kolejką. Wróciliśmy zmęczeni, ale dumni – misja edukacyjna i integracyjna Beskidzkich Powsinóg została wykonana w 120%!